Ekstremalna - ze względu na moje zainteresowania długimi całodniowymi wyprawami rowerowymi oraz startami w ekstremalnych maratonach rowerowych
Ekstremalny maraton rowerowy to wg mojego kryterium minimum 300-500 km na szosie lub ok. 200 km w terenie (w terenach podgórskich dystans ten może być nawet dwukrotnie krótszy).
17-18 grudnia 2011 r. - Nocna Masakra . Woda wypełniająca wszelkie zagłębienia leśnych dróg, błoto i "śmiejowe punkty" sprawiły, że miłośnicy mocnych wrażeń i tym razem nie zawiedli się. Temperatura w granicach 1,5-3 stopni powyżej zera zapewniała komfort cieplny nawet dla przemoczonych stóp. Po raz kolejny nikt z rowerzystów nie zdołał zaliczyć wszystkich punktów. Zaliczenie 12 z 16 PK wystarczyło mi na zdobycie 3 miejsca. Relacja
14-16 pazdziernika 2011 r. - Harpagan 42 . Do trudnych terenów Wysoczyzny Elbląskiej swoje 3 grosze dorzuca pogoda. Pomimo, że w czasie trwania trasy rowerowej nie padało ziemia przesycona była wodą. Zaliczam jednie 13 pkt, zdobywając 45 pkt przeliczeniowych. Ciężkie warunki powrotu z ostatniego zaliczonego punktu sprawiają, że spózniam się na metę dostaję 10 pkt karnych i z 14 przesuwam się na 60 miejsce wśród 360 startujących. Podwójna klęska żywiołowa
23-25 września 2011 r. - Jesienne Trudy - Najkrócej imprezę można opisać jako "wyścig szosowy z elementami prostej nawigacji w terenie". Tym razem udało mi się powalczyć z najlepszymi. Całą trasę pokonałem w 10 godz. i 17 min. To wystarczyło do zajęcia 4 miejsca (od 2 zawodnika dzieliło mnie zaledwie 8 minut). Relacja
Planowane starty: Dymno, Bikeorient, Grassor, Izerska Wyrypa, Jesienne Trudy, Harpagan, Nocna Masakra
Plany na 2013 rok: MRDP
Jeżdżę dużo, o każdej porze roku i przy niemal każdej pogodzie. Zawsze do pracy choć nie zawsze najkrótszą drogą. Równie chętnie szosą jak i w terenie. Z wielu powodów samotnie. Zwykle niemal bez odpoczynku.
Nie mam szczególnie ulubionych tras. Ze względu na miejsce zamieszkania, częściej jeżdżę na wschód i południe od Łodzi. Najchętniej nieznanymi mi drogami (chociaż tych w okolicy Łodzi jest już dla mnie coraz mniej). A oto kilka najzupełniej przypadkowo wybranych tras.
Do sprzętu nie przykładam specjalnej wagi. Powinien miec jedna zaletę - być niezawodny (o ile to tylko możliwe).
Poważniejsze naprawy zapewnia mi
20-21 kwietnia 2012 r. - Harpagan 43 . Startem w Harpaganie rozpocząłem sezon startów w maratonach na orientację. Cel, czyli osiągnięcie lepszego miejsca niż w ubiegłorocznych "harpach" osiągnąłem. Jednak zaliczenie 15 PK i 29 miejsce pozostaje pewien niedosyt. Nasuwa mi się tylko jeden komentarz: słabnącą moc w nogach, powinno się nadrabiać coraz lepszą orientacją. Niestety było jak było i początkowych strat w poszukiwaniu PK nie udało się już nadrobić w dalszej częśći rajdu. Na pocieszenie odbieram dyplom za 18 miejsce w cyklu maratonów z 2011 r. relacja=>10 lat z Harpaganem
Plany na 2015 rok: Bałtyk-Bieszczady
moje kilometry
trasy
Na trening przed maratonami wybieram zwykle znakowane szlaki:
- czerwony szlak wokół Łodzi, długości blisko 200 km (gdy chodzi o teren płaski)
- szlak zielony - biegnący przez przez Wyżynę Łódzką ok. 60 km (gdy najbliższa impreza będzie w terenie pagórkowatym)
rower
serwis
O mnie
Strona znajduje się na serwerze www.republika.pl ![]()